Strona główna / Rozsądne używanie / Jak oszczędzać z kartą?

Jak oszczędzać z kartą?

Czy można oszczędzać płacąc bezgotówkowo – np. kartą?

Tak: obrót bezgotówkowy jest nie tylko nieporównywalnie wygodniejszy niż płacenie gotówką, ale też... tańszy. Przechowywanie środków na rachunku bankowym oprócz korzyści takich, jak wygoda, bezpieczeństwo, dostępność daje dodatkowe korzyści w postaci zysku z odsetek naliczanych od środków zgromadzonym na rachunku oszczędnościowym czy lokacyjnym.

Zobaczmy, jak to wygląda na konkretnym przykładzie

Mam na imię Bartek, 35 lat, sporo doświadczeń i ciągle za mało pieniędzy. Znalazłem jednak sposób, który pozwala mi sporo zaoszczędzić. Założyłem internetowe konto bankowe. Znalazłem bank, który zaoferował mi prowadzenie konta bez opłat i, za niewielką opłatą, system pozwalający bezpiecznie korzystać z usług (co jednak uznałem za koszt prowadzenia konta). Po podziale opłaty rocznej na 12 miesięcy wyszło mi 3 zł za miesiąc za korzystanie z konta. Bank nie pobiera ode mnie opłat za przelewy, a wykonuję ich niemało. Już na starcie mojej strategii oszczędzania, uwzględniając koszt 3 zł, mam w kieszeni więcej o 17 zł miesięcznie, niż gdybym wykonywał przelewy w oddziale - ale to dopiero początek.

Poszukałem bowiem banku, który wydał mi kartę kredytową z programem lojalnościowym. Zgodnie z umową, jeżeli będą dokonywał transakcji w określonej wysokości tak, aby średnia miesięczna z całego roku wyniosła 600 zł miesięcznie, to bank nie będzie pobierał opłaty za wznowienie karty. Udzieliłem też zgody na obciążanie karty moją miesięczną opłatą za telewizję cyfrową; ta kwota będzie automatycznie pobierana z rachunku karty, nie muszę więc o tej płatności pamiętać. Jeżeli doliczę do tego tankowanie na stacji paliw, myjnie i zakupy spożywcze oraz odzieżowe dla mojej 4-osobowej rodziny to zdecydowanie przekroczę kwotę 600 zł miesięcznie, kartę mam więc bez opłat i płatności z jej rachunku też są bez opłat.

Jest jeszcze inna, bardzo „policzalna” korzyść. Zdecydowałem się płacić tylko kartą, a pieniądze z wynagrodzenia ulokowałem na progresywnej lokacie, powiązanej z moim kontem internetowym. Za zakupy i część opłat płacę więc pieniędzmi banku, który wydając kartę kredytową uruchomił mi konto kredytowe. Z przyznanego limitu korzystam, aż 57 dni, nie płacąc żadnych odsetek. Po tym czasie, w terminie wskazanym na wyciągu z konta karty spłacam całą kwotę, jaką wydałem płacąc kartą. Nie naruszam jednak kwoty na lokacie progresywnej, bo po pierwsze odsetki rosną wraz z czasem oszczędzania, a po drugie dostałem już pensję i dług uregulowałem z tych pieniędzy. Mam już więc od miesiąca lokatę, spłaciłem dług z karty i do lokaty progresywnej dołożyłem kolejne kilkaset złotych. To jeszcze nic. Okazało się, że płacąc kartą powiązaną z programem lojalnościowym stacji paliw, po 3 miesiącach uzbierałem punkty wymienialne m.in. na talon za zakup paliwa o wartości 50 zł.

Oszczędzam wykorzystując tę metodę już od ponad roku. Oszczędziłbym jeszcze więcej, gdybym wszędzie mógł zapłacić kartą. Tak jednak nie jest. Dlatego też mam dodatkowo kartę debetową (dostałem ją z banku bez opłat za wydanie), która służy mi do pobierania pieniędzy z bankomatu. Nie lubię tego. Zawsze może ktoś mnie obserwować i okraść mnie z tych pieniędzy. Jakby złodziej zabrał mi kartę, to zawsze mogę ją zastrzec i moje pieniądze będą bezpieczne, a tak – żegnaj, gotóweczko. W moim ulubionym warzywniaku Pani Hela jednak nie chce urządzenia do kart. Mówi mi, że się nie nauczy obsługi i boi się tych małych komputerków. Trudno, jak tak dalej pójdzie poszukam nowego ulubionego warzywniaka z małym komputerkiem, ale drugiej takiej Pani Heli nie znajdę. Będę ją namawiał może jeszcze zmieni zdanie, a wtedy pewnie miałaby więcej klientów takich, jak ja.

Po roku oszczędzania z kartą kredytową i rachunkiem internetowym zrobiłem podsumowanie:

  • za punkty za płacenie kartą dostałem 200 zł
  • korzystałem jeszcze z promocji polegającej na tym, że na stacji, gdy płaciło się kartą, paliwo było tańsze o 5 gr na litrze, to dało mi kolejne 250 zł
  • odsetki od lokaty progresywnej wyniosły 430 zł, a oszczędności na darmowych przelewach 204 zł. (od 240 zł odliczyłem roczny koszt prowadzenia konta internetowego, tj. 36 zł).

  • Razem 1 084 zł i to bez wysiłku, przy średnich zarobkach. Wartość zaoszczędzonego czasu, który zamiast spędzać w kolejkach spędziłem na zabawie z moimi dziećmi jest absolutnie nie do oszacowania.